Mszyce w pszenicy: kiedy pryskać i czym, by nie przepalić roślin i nie stracić plonu

0
17
Rate this post

Spis Treści:

Mszyce w pszenicy – dlaczego są tak groźne dla plonu

Dlaczego mszyce w pszenicy to problem ekonomiczny, a nie kosmetyczny

Mszyce w pszenicy nie niszczą roślin w sposób spektakularny jak np. skrzypionka, ale ich wpływ na plon bywa bardziej dotkliwy. Szkodliwość wynika nie tylko z bezpośredniego wysysania soków, lecz także z przenoszenia wirusów oraz z obniżenia jakości ziarna. W uprawie pszenicy ozimej i jarej mszyce potrafią zredukować plon o kilkanaście procent, a przy dużej presji i braku reakcji – nawet więcej.

Mszyce odżywiają się sokami floemowymi, osłabiając roślinę w kluczowych fazach rozwoju: od krzewienia, przez strzelanie w źdźbło, aż po nalewanie ziarna. Silnie opanowane rośliny są blade, z zahamowanym wzrostem, a kłosy – krótsze i słabiej wypełnione. Przy presji szkodnika w okresie nalewania ziarna spada MTZ, rośnie udział drobnego ziarna, a pszenica traci parametry jakościowe.

Mszyce wydzielają też spadź – lepką wydzielinę, na której rozwijają się grzyby sadzakowe. Pokrywają liście i źdźbła czarnym nalotem, ograniczając fotosyntezę. W efekcie roślina ma mniej energii na budowę ziarna, a zabieg fungicydowy (jeśli jest potrzebny) gorzej penetruje powierzchnię liścia. Szkodnik „ukrywa się” między liściem a źdźbłem czy w kłosie, co utrudnia skuteczne pryskanie.

Główne gatunki mszyc w pszenicy i ich specyfika

W polskich warunkach gospodarczo najważniejsze są:

  • Mszyca czeremchowo-zbożowa (Rhopalosiphum padi) – jedna z najgroźniejszych, szczególnie w pszenicy ozimej. Zimuje na czeremsze, a wiosną migruje na zboża. Jest ważnym wektorem wirusów żółtej karłowatości jęczmienia (BYDV), które potrafią dramatycznie obniżyć plon.
  • Mszyca zbożowa (Sitobion avenae) – bardzo często spotykana na pszenicy, szczególnie na liściu flagowym i na kłosach. Wysysa soki bezpośrednio z kłosa, co mocno wpływa na wypełnienie ziarniaków. Duże kolonie na kłosach to wyraźny sygnał do interwencji.
  • Mszyca różano-trawowa (Metopolophium dirhodum) – częstsza w rejonach z obecnością róż, jej znaczenie jest mniejsze, ale w sprzyjających warunkach też potrafi utworzyć liczne kolonie na liściach pszenicy.

Poszczególne gatunki różnią się aktywnością w sezonie, preferowanym miejscem żerowania oraz wrażliwością na warunki pogodowe. Dlatego termin pryskania przeciwko mszycom w pszenicy nie jest „sztywną datą”, tylko wynika z obserwacji plantacji i znajomości biologii szkodnika.

Jak mszyce obniżają plon i jakość pszenicy

Szkodliwość mszyc w pszenicy można podzielić na trzy główne efekty:

  • Bezpośrednie wysysanie soków – roślina traci wodę i składniki pokarmowe. W okresach suszy efekt jest zwielokrotniony. Liście żółkną, wcześniej zasychają, pszenica słabiej się krzewi lub przedwcześnie dojrzewa.
  • Przenoszenie wirusów – zwłaszcza BYDV, które prowadzi do żółknięcia liści, skrócenia źdźbeł, redukcji liczby kłosów i ziarniaków. Infekcja we wczesnych fazach (jesień/wczesna wiosna) jest szczególnie niebezpieczna i w takim przypadku nawet późniejsze zwalczanie mszyc nie cofnie szkód.
  • Wpływ na parametry jakościowe – przy silnej presji mszyc rośnie udział ziarna drobnego i słabiej wykształconego. Ziarno bywa lżejsze, z niższą zawartością białka i gorszą szklistością, co obniża wartość technologiczną pszenicy konsumpcyjnej.

W praktyce na wielu polach nie widać spektakularnych objawów „gołym okiem”, ale różnice wychodzą przy ważeniu plonu na przyczepie albo w analizach w skupie. Stąd tak istotne jest wyczucie momentu, kiedy pryskać mszyce w pszenicy oraz dobór środka i dawki, by nie przegrzać roślin i nie pogorszyć sytuacji.

Rozpoznawanie mszyc w pszenicy krok po kroku

Gdzie szukać mszyc na roślinie i w łanie

Skuteczna ochrona pszenicy przed mszycami zaczyna się od systematycznej lustracji. Mszyce nie są równomiernie rozmieszczone – często pierwsze kolonie pojawiają się w specyficznych miejscach:

  • Przy miedzach, zadrzewieniach, rowach – miejsca wylotu mszyc z roślin żywicielskich (np. czeremchy) i napływu z zewnątrz.
  • Na obniżeniach terenu – gdzie jest więcej wilgoci i mikroklimat sprzyjający szkodnikowi.
  • Przy drogach polnych – prądy powietrza i ruch pojazdów sprzyjają osadzaniu się mszyc na roślinach.

Na pojedynczej roślinie miejsca kontroli powinny obejmować:

  • Dolne liście i pochwy liściowe – zwłaszcza wczesną wiosną i w fazie krzewienia, gdy mszyce chronią się przed wiatrem i deszczem.
  • Liść flagowy i podflagowy – od fazy liścia flagowego do początku kłoszenia, bo to kluczowe „fabryki asymilatów” dla ziarna.
  • Kłos – od kłoszenia do dojrzałości mlecznej/woskowej, gdy mszyca zbożowa chętnie zasiedla kłosy i plewki.

Warto obserwować nie tylko same mszyce, ale i spadź oraz obecność ich naturalnych wrogów (biedronki, larwy bzygowatych, złotooki). Silna aktywność pożytecznych drapieżców i pasożytów może częściowo zredukować potrzebę chemicznej interwencji, szczególnie przy niższej presji mszyc.

Praktyczna metodyka lustracji plantacji pszenicy

Profesjonalna lustracja mszyc w pszenicy powinna opierać się na próbkowaniu łanu, a nie oględzinach kilku roślin przy wjeździe na pole. W praktyce sprawdza się prosty schemat:

  1. Podziel pole umownie na kilka części (np. 4–5 stref przy polu 20–30 ha).
  2. W każdej strefie wybierz losowo kilka miejsc (np. 5 miejsc na strefę).
  3. W każdym miejscu obejrzyj dokładnie 20 kłosów lub 20 roślin (w zależności od fazy rozwojowej).
  4. Zapisz liczbę roślin/kłosów zasiedlonych oraz liczbę mszyc na roślinie/kłosie.

Na tej podstawie można wyliczyć:

  • Procent roślin zasiedlonych – ile roślin w próbie ma choć jedną mszycę.
  • Średnią liczbę mszyc na roślinie lub kłosie – potrzebną do porównania z progami szkodliwości (omówionymi dalej).

Takie podejście pozwala uniknąć błędów wynikających z lokalnych „ogniw presji” – zdarza się, że przy miedzy mszyc jest dużo, a w środku pola o wiele mniej. Decyzję o pryskaniu mszyc w pszenicy warto opierać na całym polu lub przynajmniej na większej, reprezentatywnej części plantacji, a nie na jednym fragmencie.

Objawy żerowania mszyc a inne problemy

Mszyce są widoczne gołym okiem, jednak objawy ich żerowania bywają mylone z innymi czynnikami stresowymi:

  • Żółknięcie i przebarwienia liści – mogą być wynikiem niedoborów azotu, magnezu, chorób wirusowych lub grzybowych. W przypadku mszyc żółknięcie często występuje wokół miejsc żerowania, liście mogą być zniekształcone i „poskręcane”.
  • Lepkie liście, ciemny nalot – spadź mszyc i rozwijające się na niej grzyby sadzakowe tworzą czarną, matową warstwę, odróżniającą się od typowej objawów chorób liści.
  • Przedwczesne dojrzewanie kłosów – może być efektem suszy, deficytu składników pokarmowych lub właśnie żerowania mszyc na kłosach, szczególnie przy silnej presji.

W diagnostyce pomaga prosta zasada: najpierw szukaj szkodnika, dopiero potem rozważaj inne przyczyny. W praktyce najlepsze jest połączenie: obserwacja roślin, identyfikacja mszyc, ocena intensywności ich występowania oraz kontekst warunków pogodowych.

Mrówki doglądające kolonię mszyc na zielonym liściu pszenicy
Źródło: Pexels | Autor: Egor Kamelev

Kiedy pryskać mszyce w pszenicy – kluczowe fazy rozwojowe

Terminy krytyczne: od krzewienia po nalewanie ziarna

Mszyce mogą pojawić się w pszenicy ozimej już jesienią, a w jarej – od wiosny. Jednak nie każdy pojaw mszyc wymaga natychmiastowego oprysku. Istnieje kilka fazy krytycznych, kiedy pryskanie jest szczególnie uzasadnione:

  • Jesień w pszenicy ozimej (BBCH 11–25) – ważne z punktu widzenia przenoszenia wirusów BYDV. Późne siewy i chłodne jesienie zwykle ograniczają problem, natomiast przy wczesnych siewach i ciepłej, długiej jesieni mszyce mogą intensywnie migrować z chwastów i czeremchy.
  • Wiosna – faza krzewienia i strzelania w źdźbło (BBCH 25–39) – mszyce budują populację, żerują na liściach i pochwach. Silne zasiedlenie w tym okresie osłabia łan przed fazą generatywną.
  • Faza liścia flagowego, kłoszenia i kwitnienia (BBCH 37–65) – najważniejsze dla kształtowania plonu. Mszyce na liściu flagowym i kłosach bezpośrednio ograniczają nalewanie ziarna.
  • Wczesne nalewanie ziarna (BBCH 71–75) – jeśli mszyce dalej silnie żerują na kłosach, interwencja nadal może mieć sens ekonomiczny, szczególnie w intensywnej technologii uprawy.
Przeczytaj również:  Jakie narzędzia pomagają w wykrywaniu chorób roślin na wczesnym etapie?

Po przekroczeniu fazy dojrzałości woskowej (BBCH 83–85), większość zabiegów insektycydowych traci uzasadnienie ekonomiczne – szkody są już w dużej mierze dokonane, a substancje aktywne mogą mieć ograniczony czas karencji.

Progi szkodliwości mszyc w pszenicy – praktyczne wartości

Decyzja o oprysku nie powinna wynikać wyłącznie z wizualnego „wrażenia”, że mszyc jest dużo. W ochronie integrowanej stosuje się progi ekonomicznej szkodliwości, czyli poziom liczebności szkodnika, przy którym zabieg jest opłacalny. Dla mszyc w pszenicy często stosuje się orientacyjne wartości:

Faza rozwojowa pszenicy (BBCH)Sposób ocenyPróg szkodliwości mszyc
Jesień (ozima) – od 2 liścia do końca krzewieniaProcent roślin zasiedlonych20–30% roślin z mszycami (z uwzględnieniem ryzyka BYDV)
Wiosna – krzewienie / strzelanie w źdźbłoProcent roślin zasiedlonych50% roślin z mszycami
Liść flagowy / kłoszenie / kwitnienieŚrednia liczba mszyc na kłosieok. 5–10 mszyc na kłos – przy wysokim potencjale plonowania raczej dolna granica
Wczesne nalewanie ziarnaŚrednia liczba mszyc na kłosieok. 10–20 mszyc na kłos, przy uwzględnieniu kondycji łanu

Wartości te należy traktować jako orientacyjne i dostosowywać je do konkretnej sytuacji: potencjału plonu, poziomu nawożenia azotem, aktualnych cen ziarna, historii pola, a także obecności naturalnych wrogów mszyc. Przy intensywnej technologii uprawy i wysokich nakładach, uzasadniony zabieg może być wykonany nawet przy niższych wartościach progu szkodliwości.

Jak łączyć termin zwalczania mszyc z innymi zabiegami

W praktyce rolniczej rzadko jedzie się w pole „tylko na mszyce”. Zwykle próbuje się połączyć zabieg insektycydowy z innymi opryskami, np. fungicydem na liść flagowy, fungicydem na kłos czy regulatorem wzrostu. To może przynieść oszczędności, ale stwarza też ryzyko „przypalenia” roślin i niepotrzebnego stresu.

Przy planowaniu łączonego zabiegu przeciw mszycom w pszenicy należy uwzględnić:

  • Fazę rozwojową roślin – rośliny wrażliwsze są w okresach intensywnego wzrostu (liść flagowy, kłoszenie, kwitnienie). Zbyt agresywna mieszanina zbiegająca się z upałem może skutkować uszkodzeniami liści lub kłosów.
  • Warunki pogodowe a decyzja o ochronie

    Skuteczność zwalczania mszyc mocno zależy od aury. Ta sama mieszanina raz zadziała „jak złoto”, a innym razem pozostawi część populacji w łanie – właśnie przez warunki w dniu oprysku i w kolejnych godzinach.

    • Temperatura – większość insektycydów działa optymalnie w przedziale ok. 12–25°C. Przy chłodzie poniżej 10°C metabolizm mszyc i roślin zwalnia, co wydłuża czas działania substancji. Z kolei przy upałach powyżej 25–28°C rośnie ryzyko przypaleń, odparowania cieczy i słabszej penetracji łanu.
    • Nasłonecznienie – zabieg w pełnym słońcu, szczególnie w połączeniu z nawozami dolistnymi lub regulatorem, to klasyczna recepta na uszkodzenia tkanek (nekrozy, „przypalone” końcówki liści, uszkodzone plewki). Bezpieczniej opryskiwać rano lub wieczorem, przy rozproszonym świetle.
    • Wilgotność powietrza – przy bardzo niskiej wilgotności (suchy, gorący wiatr) kropelki szybko odparowują, obniżając skuteczność zabiegu kontaktowego. Lepszy jest spokojny, lekko wilgotny wieczór niż środek dnia przy wietrze.
    • Wiatr – powyżej 3–4 m/s rośnie znoszenie cieczy, a przy mocniejszych podmuchach pojawia się realne ryzyko dryfu na sąsiednie uprawy, pasy kwietne czy zabudowania. Efekt na mszyce jest wtedy także mniej pewny, bo część łanu może zostać zwyczajnie „ominięta”.
    • Opady – deszcz krótko po zabiegu może zmyć substancję, zwłaszcza formulacje kontaktowe. Dobrze jest mieć chociaż 1–2 godziny „okna” bezdeszczowego, zgodnie z zaleceniami producenta.

    Przy bardzo wysokich temperaturach i silnym nasłonecznieniu lepiej przesunąć zabieg na późne popołudnie lub wieczór. Mszyce są wtedy nadal aktywne, a rośliny znoszą oprysk znacznie łagodniej.

    Czym pryskać mszyce w pszenicy, by nie przepalić roślin

    Przegląd głównych grup insektycydów

    W ochronie pszenicy przed mszycami wykorzystywane są przede wszystkim trzy grupy substancji czynnych. Każda ma swoje plusy i ograniczenia, także jeśli chodzi o bezpieczeństwo dla roślin.

    • Piretrody syntetyczne (np. lambda-cyhalotryna, deltametryna, beta-cyflutryna)
      • szybkie działanie kontaktowe i żołądkowe – dobrze „czyści” łan z bieżącej populacji;
      • najlepiej działają w umiarkowanych temperaturach (ok. 12–20°C); przy upałach skuteczność może spadać;
      • większe ryzyko negatywnego wpływu na pożyteczne owady (biedronki, bzygowate);
      • wysokie dawki w mieszaninach z niektórymi fungicydami i nawozami dolistnymi mogą zwiększać ryzyko fitotoksyczności.
    • Neonikotynoidy (substancje systemicze / wgłębne) – głównie w formie zapraw, lecz w niektórych krajach wciąż dostępne są także preparaty nalistne
      • dobre działanie systemiczne – roślina pobiera substancję, a mszyce giną podczas żerowania;
      • dłuższy efekt ochrony w porównaniu do czystych pyretroidów;
      • silne ograniczenia prawne ze względu na ochronę zapylaczy i środowiska.
    • Inne substancje o działaniu systemicznym lub wgłębnym (np. acetamipryd, flonikamid – zależnie od kraju i aktualnej rejestracji)
      • często lepsza skuteczność w wyższych temperaturach niż pyretroidy;
      • bardziej równomierna ochrona nowych przyrostów rośliny;
      • zazwyczaj większa selektywność względem niektórych pożytecznych organizmów w porównaniu z klasycznymi pyretroidami.

    Przy wyborze środka kluczowa jest aktualna etykieta rejestracyjna w danym kraju, zalecenia doradców oraz rotacja grup chemicznych, by ograniczać ryzyko powstania odporności mszyc.

    Jak dobrać środek do terminu i presji mszyc

    Dobry dobór środka zaczyna się od odpowiedzi na kilka prostych pytań: w jakiej fazie jest pszenica, jak duża jest populacja mszyc, jakie są prognozy pogody i z czym chcemy zabieg połączyć.

    • Wczesne fazy (krzewienie, początek strzelania w źdźbło) – przy umiarkowanej temp. i niezbyt wysokiej presji często wystarcza pyretroid o krótkim działaniu, szczególnie jeśli łan jest jeszcze rzadki, a kropelki dobrze docierają do mszyc na pochwach liściowych.
    • Liść flagowy, kłoszenie, kwitnienie – to okres krytyczny dla plonu. Tu lepiej sprawdzają się środki o stabilnym działaniu w wyższych temperaturach i/lub z komponentą systemiczną, aby chronić liść flagowy i kłosy przez dłuższy czas.
    • Wczesne nalewanie ziarna – przy wysokiej presji i prognozowanych kilku tygodniach ciepłej pogody zabieg ma sens tylko wtedy, gdy substancja zdąży zadziałać i ma odpowiednio krótki okres karencji.

    Przykład z praktyki: w ciepły, suchy czerwiec przy fazie BBCH 59–65 (początek kłoszenia – kwitnienie) pyretroid zastosowany w południe może zadziałać słabiej, a jednocześnie zwiększyć ryzyko przypaleń przy mieszaninie z mocnym fungicydem. W takiej sytuacji wielu rolników przesuwa zabieg na wieczór i dobiera substancję lepiej tolerującą wyższe temperatury.

    Mieszaniny zbiornikowe – jak nie przesadzić

    Łączenie insektycydu z fungicydem, regulatorem czy nawozami dolistnymi ma sens ekonomiczny – jeden przejazd, mniejsze zużycie paliwa, krótszy czas pracy. Jednocześnie to najczęstsze źródło przypaleń.

    Przy układaniu mieszanin warto trzymać się kilku praktycznych zasad:

    • Sprawdzenie tabel mieszalności – wielu producentów udostępnia informacje, które preparaty można łączyć, a których lepiej unikać. W razie wątpliwości wskazana jest szybka konsultacja z doradcą lub lokalnym przedstawicielem.
    • Unikanie „koktajli” zbyt wielu składników – fungicyd wieloskładnikowy, regulator, kilka nawozów dolistnych i do tego insektycyd to proszenie się o kłopoty. Im więcej składników, tym większe ryzyko nieprzewidywalnej reakcji chemicznej i fitotoksyczności.
    • Dostosowanie pH cieczy roboczej – niektóre pyretroidy są bardzo wrażliwe na zasadowe pH (szybko się rozkładają). Z kolei część nawozów podnosi pH cieczy. Użycie odpowiednich kondycjonerów lub wody o neutralnym pH poprawia stabilność i ogranicza negatywne reakcje.
    • Redukcja dawek przy łączeniu kilku „ostrych” komponentów – jeżeli fungicyd jest stosunkowo „ciężki” dla roślin (np. w wysokiej dawce), często rozsądne bywa użycie niższego zakresu zarejestrowanej dawki insektycydu, zwłaszcza w warunkach stresowych (susza, upał).
    • Próba w słoiku lub na małej powierzchni – przy nowych, niesprawdzonych mieszaninach dobrze jest wykonać szybki test mieszalności w słoiku i ewentualnie opryskać niewielki fragment pola, zanim wjadziemy w cały areał.

    Jeśli pszenica jest już silnie poddana stresowi (susza, chłód, zasolenie gleby) i ma objawy delikatnych przebarwień po wcześniejszych zabiegach, lepiej rozdzielić oprysk na dwa przejazdy lub ograniczyć liczbę komponentów w zbiorniku.

    Bezpieczeństwo dla roślin – typowe błędy prowadzące do przypaleń

    Do „przepalenia” pszenicy przy zabiegu na mszyce dochodzi zwykle nie przez sam insektycyd, tylko przez kombinację kilku niekorzystnych czynników. Typowe sytuacje:

    • Oprysk w pełnym słońcu i upale – drobna kropla na liściu działa jak soczewka, a część substancji (zwłaszcza w mieszaninie z nawozami) ma delikatne działanie żrące. Rezultat: białe lub brązowe plamki, przypalone końcówki liści.
    • Zbyt wysokie dawki wody z dodatkiem silnych adiuwantów – czasem chęć „poprawienia” zwilżenia kończy się nadmiernym uszkodzeniem woskowego nalotu na liściach i kłosach. Roślina traci naturalną barierę, gorzej znosi suszę i upał.
    • Niezachowanie odstępu czasowego po herbicydzie – jeżeli pszenica jest świeżo po ostrym herbicydzie, tkanki są osłabione. Dodatkowy zabieg mieszaniną z insektycydem i fungicydem może „dobić” roślinę wrażliwą odmianowo.
    • Użycie wody o bardzo złej jakości – wysoka twardość, zasolenie, nieprawidłowe pH. Łącznie z agrochemikaliami daje to mieszankę bardziej agresywną dla liści i kłosów, a czasem nawet wytrącanie się osadów.
    • Niewłaściwie skalibrowany opryskiwacz – miejsca, gdzie prędkość jazdy spada (np. na nawrotach) albo gdzie końcówki mają inną wydajność, mogą otrzymać dawkę znacznie wyższą niż zakładano.

    Prosty nawyk: kiedy planowany jest „bogaty” zabieg (fungicyd + insektycyd + odżywka), najlepiej ustawić go na spokojny, umiarkowanie ciepły dzień, w godzinach rannych lub wieczornych, przy równych parametrach cieczy roboczej i sprawdzonym opryskiwaczu.

    Dawki, technika oprysku i kalibracja pod mszyce

    Dawka cieczy roboczej i rodzaj rozpylaczy

    Skuteczne zwalczanie mszyc wymaga dotarcia cieczy do miejsc ich żerowania – wewnątrz łanu, w okolicach pochw liściowych lub na kłosach. Nie chodzi tylko o „ilość wody”, ale także o jakość pokrycia.

    • Dawka cieczy roboczej – zazwyczaj w ochronie insektycydowej pszenicy stosuje się 150–250 l/ha. Przy gęstym, wysokim łanie i mszycach ulokowanych głęboko (np. na dolnych międzywęźlach) lepiej iść w górny zakres dawki, poprawiając penetrację.
    • Rodzaj rozpylaczy – dysze eżektorowe antyznoszeniowe dobrze sprawdzają się przy wietrzniejszych warunkach, ale dają większe krople, co może być gorsze przy ochronie drobnych szkodników jak mszyce. W warunkach małego wiatru wielu praktyków wybiera rozpylacze dwustrumieniowe lub drobnokropliste, by poprawić pokrycie kłosów i górnych liści.
    • Ciśnienie robocze – zbyt wysokie zwiększa znoszenie, zbyt niskie pogarsza rozpylanie. Najczęściej optymalne jest 2–3 bary, zgodnie z charakterystyką danego typu rozpylacza.

    Przy zabiegach na mszyce na kłosach dobrym rozwiązaniem są rozpylacze dwustrumieniowe skierowane lekko z góry, tak by ciecz docierała zarówno na jedną, jak i drugą stronę kłosa oraz na górną część liścia flagowego.

    Prędkość jazdy i równomierność pokrycia

    Chęć „nadgonienia” pola często kończy się zwiększeniem prędkości opryskiwacza. To prosta droga do nierównomiernego pokrycia, szczególnie przy gęstym łanie i lekkim wietrze.

    • Optymalna prędkość – zwykle 6–8 km/h w pszenicy zapewnia dobre pokrycie przy zachowaniu stabilności belki. Przy wyższych prędkościach trudniej utrzymać jednakową wysokość oraz prawidłowy rozkład cieczy.
    • Wysokość belki – zbyt nisko ogranicza rozkład cieczy i może prowadzić do uszkodzenia kłosów, zbyt wysoko zwiększa znoszenie i nierównomierność. Wzorcowo belka powinna być ustawiona na wysokości odpowiadającej zaleceniom producenta rozpylaczy (najczęściej ok. 40–50 cm nad celem oprysku).
    • Kontrola skrajnych sekcji – końcówki belki cierpią najbardziej od wstrząsów i drgań, co przekłada się na gorsze pokrycie w pasach zewnętrznych. Warto cyklicznie kontrolować wydatek rozpylaczy i równomierność na całej szerokości.

    Kalibracja opryskiwacza przed sezonem ochrony przed mszycami

    Raz w sezonie dobrze jest poświęcić kilka godzin na rzetelną kalibrację. Pozwala to uniknąć zarówno niedostatecznego zwalczenia mszyc, jak i niepotrzebnych fitotoksyczności.

    1. Sprawdzenie wydatku rozpylaczy – napełnij opryskiwacz czystą wodą, ustaw robocze ciśnienie, podstaw miarki pod wybrane rozpylacze i zmierz wydatek w określonym czasie. Różnice powyżej 10% między rozpylaczami są sygnałem do wymiany.
    2. Wyliczenie dawki cieczy na ha – na podstawie prędkości jazdy, rozstawu rozpylaczy i ich wydatku ustal, ile realnie l/ha trafia na pole. Jeśli wynik różni się od założonego, skoryguj parametry (ciśnienie, rozwadnianie, prędkość).
    3. Precyzyjne dobranie dawki insektycydu pod presję mszyc

      Reakcja na pierwsze mszyce w łanie często bywa instynktowna: „dać z górnej dawki, żeby mieć spokój”. W praktyce takie podejście nie zawsze poprawia skuteczność, a częściej podnosi ryzyko stresu dla rośliny i koszt zabiegu.

      • Dawka a termin zabiegu – przy wczesnym wykryciu niewielkiej liczby kolonii na liściach górnych potwierdzonej lustracją, zwykle wystarcza środek zarejestrowany w dolnej lub środkowej dawce. Przy spóźnionym zabiegu (liczne kolonie na kłosach, część liści już zasiedlona) lepiej użyć dawki z górnego zakresu etykiety, ale tylko wtedy, gdy roślina nie jest w silnym stresie.
      • Dawka a skład mieszaniny – gdy insektycyd łączony jest z mocnym fungicydem lub nawozem zawierającym dużo soli (np. siarczan magnezu, azotany), bezpieczniej zastosować umiarkowaną dawkę substancji owadobójczej niż maksymalną, szczególnie w fazie kłoszenia i nalewania ziarna.
      • Dawka a typ substancji – część związków systemicznych (np. z grupy neonikotynoidów w mieszaninach lub nowsze substancje nalistne) działa skutecznie już w niższych dawkach i nie zyskuje wiele na ich „pompowaniu”. Skuteczność opiera się bardziej na właściwym terminie i równomiernym pokryciu niż na samej ilości substancji.

      Jeżeli testowa część pola po 2–3 dniach od zabiegu wykazuje wyraźny spadek liczebności mszyc, a rośliny nie mają śladów przypaleń, taka dawka zwykle jest wystarczająca dla reszty areału.

      Warunki pogodowe w dniu oprysku a skuteczność zabiegu

      Pogoda w momencie oprysku oraz w kolejnych godzinach ma bezpośredni wpływ zarówno na efektywność zwalczania mszyc, jak i na bezpieczeństwo dla pszenicy.

      • Temperatura – wiele klasycznych pyretroidów najlepiej działa przy 12–20°C. Przy 25–28°C ich skuteczność spada, a ryzyko uszkodzeń liści przy ostrych mieszaninach rośnie. Z kolei środki o działaniu systemicznym lub wgłębnym często lepiej radzą sobie w wyższych temperaturach, kiedy roślina intensywniej transpiruje.
      • Wilgotność powietrza – umiarkowanie wysoka (powyżej 60%) sprzyja równomiernemu rozłożeniu kropli i wolniejszemu odparowaniu. Przy bardzo niskiej wilgotności lepiej zabieg przesunąć na godziny wieczorne, aby ciecz miała czas dotrzeć do mszyc i wniknąć w roślinę.
      • Wiatr – lekki (do ok. 3–4 m/s) jest akceptowalny, jeśli używamy końcówek antyznoszeniowych i zachowamy właściwą wysokość belki. Mocniejszy wiatr to większe znoszenie, niższa precyzja i lokalne przedawkowania w pasach zawietrznych.
      • Ryzyko opadów – część pyretroidów i substancji kontaktowych wymaga kilku godzin bez deszczu, aby zbudować pełną skuteczność. W prognozie szybkich opadów lepszy będzie środek o działaniu systemicznym lub odroczenie zabiegu na stabilniejsze okno pogodowe.

      W praktyce, przy silnej presji mszyc na kłosach i wyraźnie zapowiadanych opadach za 2–3 godziny, lepiej nie ryzykować krótkotrwałego zabiegu kontaktowego, tylko poczekać na suchsze okno, nawet jeśli oznacza to dzień zwłoki.

      Mrówki doglądające kolonii mszyc na zielonym liściu pszenicy
      Źródło: Pexels | Autor: Rino Adamo

      Strategia antyodpornościowa – jak nie „wyhodować” odpornych mszyc

      Regularne stosowanie tych samych substancji w podobnych terminach co roku kończy się osłabieniem efektu. Mszyce to szkodnik szybko namnażający się i równie szybko uczący się „omijać” jednowymiarową ochronę.

      Rotacja substancji czynnych i grup chemicznych

      Najprostszą formą ograniczania odporności jest rotowanie grup chemicznych i unikanie kilku zabiegów z rzędu tym samym mechanizmem działania.

      • Zmiana mechanizmu działania – jeśli w jednym sezonie głównym narzędziem były pyretroidy, w kolejnym – zwłaszcza przy zbliżonym składzie gatunkowym mszyc – część zabiegów warto oprzeć na innych mechanizmach (np. substancje o działaniu systemicznym z innych grup niż pyretroidy).
      • Unikanie powtarzania tego samego środka – jeżeli wykonano w sezonie zabieg preparatem X i konieczny jest kolejny zabieg insektycydowy, lepiej sięgnąć po inny preparat o odmiennym mechanizmie, nawet jeśli etykieta dopuszcza ponowne użycie w krótkim odstępie.
      • Łączenie metod – w rejonach stałej, wysokiej presji mszyc sensowne bywa wsparcie chemicznej ochrony metodami agrotechnicznymi (odmiany mniej podatne, zbilansowane nawożenie azotem, odpowiedni termin siewu), co obniża konieczność częstych oprysków.

      Unikanie „kosmetycznych” zabiegów

      Jednym z największych błędów z punktu widzenia odporności jest wykonywanie zabiegów przy zbyt niskiej presji szkodnika, tylko „na wszelki wypadek”.

      • Próg szkodliwości jako filtr – lustruj łan po przekątnych pola, sprawdzając po kilkanaście kłosów lub roślin w kilku miejscach. Pojedyncze osobniki na skraju pola czy w klinach nie są powodem do zabiegu na całym areale.
      • Nadmierne obniżanie dawek – zbyt niskie dawki przy realnym nasileniu mszyc to sygnał selekcyjny dla najsilniejszych osobników. Jeżeli presja jest powyżej progu, lepiej zrobić zabieg w uczciwej dawce niż „liźnięcie” łanu dawką kosmetyczną.

      Jeśli obserwuje się spadek skuteczności tej samej substancji w kolejnych sezonach, mimo prawidłowej techniki oprysku, może to być pierwszy sygnał lokalnej odporności i moment na twardszą rotację chemiczną.

      Ograniczanie strat plonu – jak ocenić, czy mszyce jeszcze „opłaca się” zwalczać

      Nie każdy nalot mszyc w późnej fazie rozwoju pszenicy oznacza realne straty plonu. Ocena opłacalności zabiegu powinna łączyć biologię szkodnika, fazę rozwojową rośliny i koszty oprysku.

      Znaczenie fazy BBCH dla opłacalności zabiegu

      W zależności od fazy rozwoju, ten sam poziom zasiedlenia może dawać zupełnie inne skutki dla plonu.

      • BBCH 31–39 (strzelanie w źdźbło) – mszyce uszkadzają młode tkanki, mogą ograniczać rozwój liści i źdźbeł. Przy długotrwałej, wysokiej presji i suchej pogodzie straty mogą być odczuwalne. Zabieg ma wtedy sens przy osiągnięciu progów szkodliwości, zwłaszcza w łanach intensywnych.
      • BBCH 51–69 (kłoszenie – kwitnienie) – kluczowy okres. Mszyce na kłosach i górnych liściach osłabiają asymilację i mogą wpływać na liczbę ziarniaków w kłosie. Przy prognozie ciepłej, suchej pogody zabieg jest zwykle ekonomicznie uzasadniony przy sile zasiedlenia przekraczającej lokalne progi.
      • BBCH 71–79 (początek nalewania ziarna) – mszyce nadal mogą obniżać masę tysiąca ziaren, jednak czas na pełne zadziałanie środka jest krótszy. Opłacalność zabiegu powinna być liczona ostrożniej, biorąc pod uwagę przewidywany plon i koszty.
      • BBCH 80+ (dojrzewanie) – w wielu przypadkach walka z mszycami jest już spóźniona. Roślina kończy nalewanie ziarna, a ingerencja chemiczna niesie głównie ryzyko pozostałości i problemów z karencją, przy minimalnym wpływie na plon.

      Prosty rachunek opłacalności zabiegu

      Przed wjazdem w pole dobrze jest „przeliczyć zabieg na worki ziarna”. Taki rachunek nie musi być idealnie dokładny, ale daje zdroworozsądkowy punkt odniesienia.

      1. Oceń orientacyjny potencjał plonowania łanu (np. porównując z poprzednimi latami przy podobnej kondycji).
      2. Oszacuj możliwą stratę plonu przy utrzymaniu obecnej presji mszyc (na podstawie doradztwa, doświadczeń polowych czy lokalnych zaleceń).
      3. Policz koszt zabiegu (preparat + paliwo + czas pracy) i porównaj go z wartością potencjalnie uratowanego plonu.

      Jeżeli zabieg ma szansę zwrócić się z nadwyżką i nie koliduje z okresem karencji – wykonanie oprysku zwykle jest uzasadnione. W przeciwnym razie lepiej skupić się na planowaniu ochrony w kolejnym sezonie niż „gonić” mszyce na siłę pod sam kombajn.

      Zintegrowane podejście do ochrony pszenicy przed mszycami

      Ochrona oparta tylko na chemii staje się coraz droższa i bardziej ryzykowna. Łączenie kilku rozwiązań – od odmiany, przez siew i nawożenie, po rozsądne opryski – zmniejsza presję mszyc i liczbę koniecznych zabiegów.

      Agrotechnika ograniczająca presję mszyc

      Niewielkie korekty w technologii potrafią mocno zmienić sytuację na polu, bez sięgania od razu po opryskiwacz.

      • Termin siewu – bardzo wczesne siewy ozimin w rejonach o ciepłej, długiej jesieni sprzyjają silniejszemu zasiedlaniu przez mszyce jesienne, co zwiększa ryzyko przenoszenia wirusów. Minimalne opóźnienie siewu, dopasowane do lokalnych warunków, potrafi częściowo ograniczyć ten problem.
      • Zbilansowane nawożenie azotem – przenawożenie azotem zwiększa soczystość tkanek i przyciąga mszyce. Utrzymanie zrównoważonego N w relacji do potencjału gleby i odmiany powoduje, że roślina jest mniej „atrakcyjna” dla szkodnika, a jednocześnie bardziej odporna na stres.
      • Utrzymanie zdrowego łanu – rośliny osłabione chorobami liści, suszą lub złą strukturą gleby gorzej znoszą nawet umiarkowaną presję mszyc. Regularne, przemyślane zabiegi fungicydowe i dbałość o glebę pośrednio wpływają na to, jak mocno mszyce mogą zaszkodzić plonowi.

      Rola organizmów pożytecznych

      W dobrze zrównoważonym agroekosystemie mszyce mają naturalnych wrogów, którzy potrafią wyraźnie ograniczać ich liczebność – pod warunkiem, że zostaną w polu.

      • Biedronki, złotooki, bzygi – zarówno dorosłe osobniki, jak i larwy potrafią w krótkim czasie „posprzątać” młodą kolonię mszyc na liściu czy kłosie. Agresywne, częste opryski kontaktowe w niskich progach szkodliwości niszczą te pożyteczne gatunki równie skutecznie jak same mszyce.
      • Parazytoidy (osy pasożytnicze) – ich obecność w polu można poznać po „mumifikowanych” mszycach. Jeżeli takich mumii jest sporo, część kolonii i tak zostanie naturalnie ograniczona.
      • Wybór środków selektywnych – tam, gdzie to możliwe, lepiej wybierać substancje mniej szkodliwe dla owadów pożytecznych lub ograniczać liczbę zabiegów kontaktowych na korzyść lepiej zaplanowanych, pojedynczych oprysków.

      Przykładowo: w łanie z widoczną, dużą liczbą biedronek i złotooków przy progu mszyc lekko poniżej wartości krytycznej, często rozsądniej jest odczekać kilka dni i ponowić lustrację, niż odruchowo wjeżdżać z opryskiem.

      Dokumentacja zabiegów i obserwacji

      Systematyczne zapisywanie terminów, użytych preparatów, dawek, warunków pogodowych i efektów zabiegu pozwala w następnym sezonie unikać błędów i lepiej planować ochronę.

      • Notuj, w jakiej fazie BBCH wykonano zabieg, jaka była pogoda i po ilu dniach zaobserwowano spadek liczebności mszyc.
      • Zapisuj ewentualne objawy przypaleń po konkretnych mieszaninach (skład, temperatura, pora dnia). Po roku czy dwóch widać wyraźne schematy, których łatwo potem unikać.
      • Dopisz krótką ocenę ekonomiczną – czy zabieg realnie „odrobił się” w plonie i jakości ziarna.

      Tak prowadzony „dziennik pola” staje się praktycznym narzędziem, które pomaga dobrać termin i środek na mszyce dokładnie pod własne warunki, a jednocześnie minimalizuje ryzyko przypaleń i niepotrzebnych strat plonu.

      Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

      Po czym poznać, że mszyce w pszenicy zagrażają już plonowi?

      O zagrożeniu dla plonu świadczy nie tylko sama obecność mszyc, ale ich liczebność i rozkład w łanie. Niepokojące jest, gdy w systematycznej lustracji widzisz zasiedlone ponad 50% roślin lub kłosów, a na pojedynczej roślinie/kłosie naliczasz po kilka–kilkanaście osobników.

      Dodatkowym sygnałem są objawy osłabienia pszenicy: bladość i żółknięcie liści wokół miejsc żerowania, słabsze krzewienie, drobniejsze kłosy, lepka spadź i czarny nalot sadzaków. Jeśli takie objawy pokrywają się z dużą liczebnością mszyc w kluczowych fazach (liść flagowy, kłoszenie, nalewanie ziarna), ryzyko spadku plonu jest wysokie.

      Kiedy najlepiej pryskać pszenicę na mszyce – w jakiej fazie rozwoju?

      Najważniejsze są trzy okresy: jesień w pszenicy ozimej (faza 1–5 liści, krzewienie), wiosna od krzewienia do liścia flagowego oraz czas od kłoszenia do końca nalewania ziarna. Jesienią chodzi głównie o ograniczenie przenoszenia wirusów BYDV, natomiast wiosną i latem – o ochronę potencjału plonowania i jakości ziarna.

      Termin zabiegu powinien wynikać z lustracji, a nie sztywnej daty w kalendarzu. Jeśli w krytycznych fazach rozwoju przekroczone są progi szkodliwości (np. duża liczba mszyc na liściu flagowym lub kłosach), warto wykonać oprysk możliwie szybko, najlepiej przy stabilnej, umiarkowanej pogodzie.

      Jakie są progi szkodliwości mszyc w pszenicy – kiedy zabieg jest ekonomicznie uzasadniony?

      Praktycznie przyjmuje się, że zabieg jest ekonomicznie uzasadniony, gdy:

      • jesienią i wczesną wiosną zasiedlonych jest istotnie powyżej 10–20% roślin (szczególnie na młodych plantacjach zagrożonych BYDV),
      • od liścia flagowego do kłoszenia zasiedlonych jest co najmniej kilkadziesiąt procent roślin, a na roślinie występuje po kilka mszyc,
      • od kłoszenia do mlecznej dojrzałości, gdy na kłosach widać liczne kolonie mszycy zbożowej, a mszyce opanowują znaczną część łanu.

      Dokładne wartości progów mogą różnić się w zaleceniach instytutów i doradców, ale zasada jest podobna: im późniejsza faza i im wyższa presja mszyc w łanie, tym większe realne straty plonu i tym bardziej opłacalny zabieg.

      Jak bezpiecznie pryskać pszenicę na mszyce, żeby nie „przepalić” roślin?

      Aby uniknąć uszkodzeń (tzw. przepaleń), nie wykonuj zabiegów w pełnym słońcu, przy bardzo wysokich temperaturach i niskiej wilgotności powietrza. Najbezpieczniej opryskiwać rano lub wieczorem, gdy rośliny nie są w stresie termicznym, a liście są chłodniejsze.

      Należy stosować zalecane dawki środków, nie przekraczać ich i uważać przy mieszaninach zbiornikowych (insektycyd + fungicyd + odżywki). Jeśli łączysz kilka preparatów, wybieraj kombinacje dopuszczone w zaleceniach producentów i unikaj „agresywnych” mieszanek w czasie suszy lub po wcześniejszych stresach dla roślin (przymrozki, niedobory).

      Jakie mszyce najczęściej występują w pszenicy i gdzie ich szukać?

      W pszenicy dominują trzy gatunki: mszyca czeremchowo-zbożowa, mszyca zbożowa oraz mszyca różano-trawowa. Mszyca czeremchowo-zbożowa często zasiedla pszenicę ozimą po migracji z czeremchy, mszyca zbożowa preferuje liść flagowy i kłosy, a mszyca różano-trawowa częściej pojawia się w sąsiedztwie róż.

      Mszyc szukaj przede wszystkim:

      • przy miedzach, zadrzewieniach, rowach i drogach polnych – tam najczęściej pojawiają się pierwsze kolonie,
      • na dolnych liściach i pochwach liściowych wczesną wiosną,
      • na liściu flagowym i podflagowym od ich wykształcenia do kłoszenia,
      • w kłosach – od kłoszenia aż do dojrzałości mlecznej/woskowej.

      Regularna lustracja w tych miejscach pozwala wychwycić moment, w którym trzeba rozpocząć ochronę.

      Jak odróżnić objawy żerowania mszyc od niedoborów i chorób liści pszenicy?

      Przy mszycach przebarwienia i żółknięcie często są punktowe, związane z miejscem żerowania, a liście mogą być lekko zniekształcone lub poskręcane. Charakterystyczna jest także lepka spadź, na której pojawia się czarny, sadzakowy nalot – to odróżnia problem od typowych chorób liści, gdzie nalot ma inny wygląd i strukturę.

      Niedobory składników (np. azotu, magnezu) zazwyczaj dają bardziej równomierne odbarwienia w łanie, bez obecności spadzi i widocznych szkodników. Najbezpieczniej jest najpierw dosłownie poszukać mszyc na roślinach – jeśli widzisz liczne osobniki i spadź, to one są główną przyczyną pogorszenia kondycji roślin.

      Czy zawsze trzeba pryskać mszyce w pszenicy, czy można liczyć na pożyteczne owady?

      Przy niskiej liczebności mszyc i dużej aktywności naturalnych wrogów (biedronki, larwy bzygowatych, złotooki, parazytoidy) kolonie mszyc mogą zostać częściowo ograniczone bez chemicznej interwencji. W łanie warto obserwować zarówno mszyce, jak i pożyteczne owady – jeśli tych drugich jest dużo, a progi szkodliwości nie są przekroczone, można odroczyć lub zrezygnować z zabiegu.

      Gdy jednak mszyce przekraczają progi szkodliwości w krytycznych fazach rozwoju pszenicy (liść flagowy, kłoszenie, nalewanie ziarna), samo działanie pożytecznych owadów zwykle nie wystarczy, by zapobiec stratom plonu. Wtedy oprysk jest uzasadniony ekonomicznie, nawet jeśli w łanie obecne są organizmy pożyteczne.

      Esencja tematu

      • Mszyce w pszenicy stanowią poważny problem ekonomiczny – mogą obniżać plon o kilkanaście procent lub więcej, mimo że nie powodują spektakularnych, łatwo widocznych uszkodzeń.
      • Szkodliwość mszyc wynika z trzech głównych mechanizmów: wysysania soków z roślin, przenoszenia wirusów (szczególnie BYDV) oraz pogarszania parametrów jakościowych ziarna.
      • Najważniejsze gatunki to mszyca czeremchowo-zbożowa, zbożowa i różano-trawowa, które różnią się terminem występowania, miejscem żerowania i reakacją na warunki pogodowe, co wymusza elastyczne podejście do terminu zabiegu.
      • Mszyce osłabiają rośliny w kluczowych fazach rozwoju pszenicy (od krzewienia do nalewania ziarna), prowadząc do słabszego krzewienia, krótszych kłosów, mniejszego MTZ i większego udziału drobnego ziarna.
      • Wydzielana przez mszyce spadź sprzyja rozwojowi grzybów sadzakowych, które ograniczają fotosyntezę i utrudniają działanie fungicydów, dodatkowo obniżając potencjał plonowania.
      • Skuteczna ochrona opiera się na regularnej, metodycznej lustracji łanu (różne strefy pola, losowe miejsca, liczenie mszyc na roślinie/kłosie), a nie na pobieżnych oględzinach przy wjeździe na pole.
      • Przy ocenie konieczności zabiegu należy brać pod uwagę nie tylko liczebność mszyc, ale też obecność naturalnych wrogów (biedronki, bzygowate, złotooki), które mogą ograniczać potrzebę chemicznej interwencji przy niższej presji szkodnika.